<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>www.silazpokoju.pl</title>
	<atom:link href="http://www.silazpokoju.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.silazpokoju.pl</link>
	<description>Blog muzyczny, muzyka, wykonawcy, artyści, koncerty, albumy, zespoły</description>
	<lastBuildDate>Mon, 16 Jan 2012 10:28:33 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>Bullshit baby</title>
		<link>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/11/bullshit-baby/</link>
		<comments>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/11/bullshit-baby/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 May 2011 14:14:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Albumy]]></category>
		<category><![CDATA[Bullshit Baby]]></category>
		<category><![CDATA[dirty rock]]></category>
		<category><![CDATA[krążek]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.silazpokoju.pl/?p=26</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio w swoich zbiorach płytek, które dostawałem jeszcze w czasach, gdy pisaniem o muzyce zajmowałem się hobbystycznie, znalazłem krążek kapeli, której już nie ma. Krążek debiutancki, który nigdy nie trafił do szerszej publiczności. Pomyślałem, ze może napiszę coś o tej muzyce tutaj w ramach retrospekcji. Przedstawiam więc Bullshit Baby. Na początek może zajmijmy się estetyką [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio w swoich zbiorach płytek, które dostawałem jeszcze w czasach, gdy pisaniem o muzyce zajmowałem się hobbystycznie, znalazłem krążek kapeli, której już nie ma. Krążek debiutancki, który nigdy nie trafił do szerszej publiczności. Pomyślałem, ze może napiszę coś o tej muzyce tutaj w ramach retrospekcji. Przedstawiam więc Bullshit Baby. Na początek może zajmijmy się estetyką samego wydawnictwa, bo jak na rzecz wydaną własnym sumptem, jest to coś naprawdę wartego zauważenia. Piękne tekturowe opakowano rozkładane „na trzy”, przypomina produkcje z najwyższych półek. Dość wspomnieć tu płytę „The Time” Leszka Możdżera, „Debiut” Czesława śpiewającego, czy reedycje albumu „Miłość W Czasach Popkultury” zespołu Myslovitz. Grafiki tu mało, ale pasuje to do konwencji w jakiej utrzymana jest owa opisywana tekturka (logo zespołu z przodu i twarze chłopaków w środku). Wydawniczo „na piątkę”- muzycznie &#8211; zaraz się przekonamy. Grają „dirty rock”, „Mówi<span id="more-26"></span> [to] wszystko, a zarazem nic &#8211; ważne, że my wiemy o co nam chodzi”. &#8211; twierdzą członkowie zespołu. Po przesłuchaniu materiału kilkakrotnie, ja nie wiem o co chodzi?! I niby to do czegoś podobne, i niby skądś to już znam, ale nie da się tego w żaden konkretny sposób do czegokolwiek porównać. Trochę momentami brzmi jak Metallica, trochę jak Papa Roach, ale nic jasno nie definiuje tej muzyki. W każdym kawałku można znaleźć coś ciekawego. I tak: plusem pierwszego nagrania jest polski tekst, drugiego zdecydowanie refren, w czwartym jest bardzo dobra partia gitary, która mimo, że przesłania tekst, tworzy cały klimat itd. itd. Zatrzymać jednak chciałbym się nad ostatnim kawałkiem „She”, który przez swój nazwijmy to balladowy nastrój, jest ciekawym zamknięciem krążka oraz miłą odskocznią od monotonnego i rockowego brzmienia reszty. Po wysłuchaniu tej płyty, kluczem do niej i do całej recenzji wydaje się być słowo „niby”. Niby to dobre, niby fajnie brzmi i niby jest wszystko ok, ale tak naprawdę żaden utwór nie wbił mnie w fotel, ani żadnego nie nucę sobie pod nosem. Muzyka zupełnie nie zapadająca w pamięć. Reasumując, mamy tu chyba do czynienia z przerostem formy nad treścią. Krążek wydany świetnie, muzycznie rozczarowuje. Być może za dużo oczekuję po debiucie, lecz moim zdaniem debiut powinien „zwalać z nóg”, tymczasem do tej płyty powrócę tylko po to, żeby popatrzeć na opakowanie i posłuchać po 30 sekund z każdego kawałka.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/11/bullshit-baby/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Eurokicz</title>
		<link>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/11/eurokicz/</link>
		<comments>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/11/eurokicz/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 May 2011 14:10:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wokół muzyki]]></category>
		<category><![CDATA[Eurowizja]]></category>
		<category><![CDATA[kicz]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.silazpokoju.pl/?p=24</guid>
		<description><![CDATA[Z niekłamanym smutkiem i zażenowaniem oglądałem wczoraj w telewizji publicznej transmisję z finału koncertu Eurowizji. Oglądanie tego wydarzenia, to dla mnie z roku na rok coraz większa katorga, bo też z roku na rok wszystko to stoi na coraz niższym muzycznie poziomie, a sięga za to szczytów kiczu. Niestety, muszę takie rzeczy oglądać, ponieważ muszę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z niekłamanym smutkiem i zażenowaniem oglądałem wczoraj w telewizji publicznej transmisję z finału koncertu Eurowizji. Oglądanie tego wydarzenia, to dla mnie z roku na rok coraz większa katorga, bo też z roku na rok wszystko to stoi na coraz niższym muzycznie poziomie, a sięga za to szczytów kiczu. Niestety, muszę takie rzeczy oglądać, ponieważ muszę być w miarę na bieżąco z tym, co się dzieje w muzyce. Muszę Wam<span id="more-24"></span> szczerze powiedzieć, że w tym roku jednak skapitulowałem i nie obejrzałem transmisji do końca. Po prostu nie dałem rady. Jedynym dobrym i cieszącym mnie punktem całego programu były niezwykle inteligentne, ale i zjadliwe komentarze pana Artura Orzecha z radiowej Trójki. Gdyby nie ten pan, to koncert byłby dnem i toną wodorostów. Proszę mi też wybaczyć, że nie rozpiszę się obszerniej na temat któregokolwiek z występów, ale każdy był tak denny, że nawet nie starałem się go zapamiętać. Jedyne co z tego wynikło dobrego, to fakt, że mamy nowe określenie. Po „eurosierocie” przyszedł czas na „eurokicz”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/11/eurokicz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowy, lecz ten sam Porter</title>
		<link>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/10/nowy-lecz-ten-sam-porter/</link>
		<comments>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/10/nowy-lecz-ten-sam-porter/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 May 2011 12:24:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Albumy]]></category>
		<category><![CDATA[John Porter]]></category>
		<category><![CDATA[kariera]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[płyta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.silazpokoju.pl/?p=22</guid>
		<description><![CDATA[John Porter. Artysta, który poprzez swoją legendarną płytę Helicopters, bardzo wiele lat temu pokazał Polsce jak powinno się grać prawdziwego rocka. Z tego przynajmniej znają go trochę starsi melomanii. Dla młodszych fanów muzyki, z całą pewnością będzie to raczej starzejący się już pan, który też ładnych parę lat temu nagrał dość dziwną (jak na polskie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>John Porter. Artysta, który poprzez swoją legendarną płytę Helicopters, bardzo wiele lat temu pokazał Polsce jak powinno się grać prawdziwego rocka. Z tego przynajmniej znają go trochę starsi melomanii. Dla młodszych fanów muzyki, z całą pewnością będzie to raczej starzejący się już pan, który też ładnych parę lat temu nagrał dość dziwną (jak na polskie gusta), ale klimatyczną płytę z niejaką Anitą Lipnicką. Tak, tą samą, która była kiedyś wokalistką<span id="more-22"></span> Varius Manx, a potem śpiewała o tym, że „wszystko się może zdarzyć, gdy głowa pełna marzeń”. Wracając jednak do John-a Portera-a. Otóż zapragnął on niejako podsumować swoją karierę i wydał płytę, w której nie pokazuje nieco nowego, żadnego świeżego artystycznego oblicza, a jedynie prześlizguje się po wszystkich konwencjach i stylach muzycznych, którymi zajmował się od początku swojej kariery do teraz. Jest tu więc coś ostrego, coś blues-owego, ale też kilka nastrojowych rzeczy. Mówiąc i podsumowując najogólniej. Płyta niczym nie zaskakuje i niczego tak naprawdę nie wnosi do wizerunku Portera, jako muzyka, ale dla wiernych fanów jest to pozycja typu must have.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/10/nowy-lecz-ten-sam-porter/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DVD Czesława, który Śpiewa</title>
		<link>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/10/dvd-czeslawa-ktory-spiewa/</link>
		<comments>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/10/dvd-czeslawa-ktory-spiewa/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 May 2011 12:20:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wokół muzyki]]></category>
		<category><![CDATA[artysta]]></category>
		<category><![CDATA[Czesław Mozil]]></category>
		<category><![CDATA[DVD]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[trasa koncertowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.silazpokoju.pl/?p=20</guid>
		<description><![CDATA[Dosłownie dwa dni temu na półki sklepowe trafiło DVD artysty o pseudonimie Czesław Śpiewa. Pan, znany również, a może nawet bardziej, jako Czesław Mozil wydał DVD, na którym prócz fenomenalnego koncertu otrzymuje tak zwany „backstage pass” i możemy zobaczyć jak wygląda trasa koncertowa od kuchni. Czesław w jednym z wywiadów przyznał, że pomysł na owe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dosłownie dwa dni temu na półki sklepowe trafiło DVD artysty o pseudonimie Czesław Śpiewa. Pan, znany również, a może nawet bardziej, jako Czesław Mozil wydał DVD, na którym prócz fenomenalnego koncertu otrzymuje tak zwany „backstage pass” i możemy zobaczyć jak wygląda trasa koncertowa od kuchni. Czesław w jednym z wywiadów przyznał, że pomysł na owe DVD był właśnie taki, żeby jak najlepiej oddać realia jakie<span id="more-20"></span> panują w czasie trwania trasy koncertowej. I rzeczywiście to się udało. Materiał filmowy ogląda się bardzo ciekawie. W przeciwieństwie do szeregu innych wydawnictw, które umożliwiały nam zajrzenie za kulisy życia artysty, to DVD nie jest zlepkiem przypadkowych i bezsensownych czasem ujęć. To wszystko układa się w logiczną całość. Całość, która pokazuje nie tylko trud pracy artysty, ale także cały organizacyjny chaos i pośpiech. Dziś tu, jutro tam, mało snu i alkohol. Naprawdę warto wydać polskie, nowe złotówki na to wydawnictwo. Rzecz arcyciekawa. Nie tylko od strony muzycznej, ale też dokumentalnej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/10/dvd-czeslawa-ktory-spiewa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muzyczna schizofrenia Polaków</title>
		<link>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/10/muzyczna-schizofrenia-polakow/</link>
		<comments>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/10/muzyczna-schizofrenia-polakow/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 May 2011 12:17:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wokół muzyki]]></category>
		<category><![CDATA[Enej]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[płyta]]></category>
		<category><![CDATA[talent-show]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.silazpokoju.pl/?p=18</guid>
		<description><![CDATA[W miniony weekend zakończyła się pierwsza, polska edycja jednego z bardziej znanych muzycznych programów typu talent-show. Co ciekawe, program ten wygrał zespół Enej. Zespół, który gra muzykę świetnie, fenomenalnie i bardzo energetycznie. Nie mniej jednak mam obawy i to uzasadnione wieloletnim doświadczeniem obserwowania polskiego rynku muzycznego, że mimo szału na Enej na portalach społecznościowych i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W miniony weekend zakończyła się pierwsza, polska edycja jednego z bardziej znanych muzycznych programów typu talent-show. Co ciekawe, program ten wygrał zespół Enej. Zespół, który gra muzykę świetnie, fenomenalnie i bardzo energetycznie. Nie mniej jednak mam obawy i to uzasadnione wieloletnim doświadczeniem obserwowania polskiego rynku muzycznego, że mimo szału na Enej na portalach społecznościowych i YouTube, płyta chłopaków niestety raczej nie sprzeda się<span id="more-18"></span> w dużej ilości egzemplarzy&#8230; Dlaczego? Otóż dlatego, że na co dzień większość Polaków nie słucha takiej muzyki, a już na pewno nie wyda 20 czy 30 zł na płytę. Cały czas bowiem jako społeczeństwo mamy pewnego rodzaju muzyczną schizofrenię. Lubimy słuchać ambitnej i dobrze zagranej muzyki w programach telewizyjnych, ale już wydać pieniążki na płytę z taką muzyką czy słuchać jej na co dzień, to już nie&#8230; Nigdy nie mogłem tego zrozumieć. Nigdy nie mogłem zrozumieć tego, że w trakcie programów telewizyjnych coś nas jako widzów pcha do głosowania na faktycznie ambitną i dobrą muzę, a po programie, bez żadnych wyrzutów sumienia wracamy do popowej papki.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/10/muzyczna-schizofrenia-polakow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lider „Nocnej Zmiany”</title>
		<link>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/07/lider-%e2%80%9enocnej-zmiany/</link>
		<comments>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/07/lider-%e2%80%9enocnej-zmiany/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 May 2011 08:36:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wykonawcy]]></category>
		<category><![CDATA[artysta]]></category>
		<category><![CDATA[lider]]></category>
		<category><![CDATA[muzyk]]></category>
		<category><![CDATA[Nocna zmiana bluesa]]></category>
		<category><![CDATA[Sławek Wierzcholski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.silazpokoju.pl/?p=15</guid>
		<description><![CDATA[Niewielu jest w historii muzyki polskiej takich artystów, którzy z powodzeniem stworzyli swój własny styl na tyle rozpoznawalny i jedyny w swoim rodzaju, że przez fanów uznawani są wręcz za markę! Jednym z nich z pewnością jest Sławek Wierzcholski. Urodził się w Toruniu 19 kwietnia 1958r. Jego przygoda z muzyką rozpoczęła się w szkole średniej, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niewielu jest w historii muzyki polskiej takich artystów, którzy z powodzeniem stworzyli swój własny styl na tyle rozpoznawalny i jedyny w swoim rodzaju, że przez fanów uznawani są wręcz za markę! Jednym z nich z pewnością jest Sławek Wierzcholski. Urodził się w Toruniu 19 kwietnia 1958r. Jego przygoda z muzyką rozpoczęła się w szkole średniej, kiedy to zaczął grać w różnych zespołach. Od początku był muzykiem samoukiem. Nigdy nie podjął oficjalnej edukacji muzycznej,<span id="more-15"></span> choć jako wolny słuchacz uczestniczył w zajęciach z historii jazzu na Uniwersytecie Indiana w Bloomington. W roku 82. założył „Nocną zmianę bluesa” z którą koncertuje do dziś. Liczba płyt, które przez ten czas grupa wydała jest naprawdę imponująca jak na polskie warunki i nie tylko, bowiem krążków na koncie zespołu jest (jeśli dobrze liczę) aż 17! „Nocna zmiana” stworzyła swój własny, niepowtarzalny i niemożliwy do podrobienia styl. Jest to zapewne wynik charyzmy i pasji członków zespołu, jednak ma na to również wpływ niekonwencjonalny sposób grania. Otóż muzycy w czasie koncertów podłączeni są rzecz jasna do wzmacniaczy, lecz grają tylko i wyłącznie na instrumentach akustycznych.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.silazpokoju.pl/2011/05/07/lider-%e2%80%9enocnej-zmiany/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Miła pani z gitarą</title>
		<link>http://www.silazpokoju.pl/2011/04/28/mila-pani-z-gitara/</link>
		<comments>http://www.silazpokoju.pl/2011/04/28/mila-pani-z-gitara/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Apr 2011 08:14:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wykonawcy]]></category>
		<category><![CDATA[album]]></category>
		<category><![CDATA[Colbie Caillat]]></category>
		<category><![CDATA[płyta]]></category>
		<category><![CDATA[twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[wokalistka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.silazpokoju.pl/?p=13</guid>
		<description><![CDATA[Teraz może o czymś z przyszłości. Doszły bowiem do mnie pogłoski, że nad kolejną (trzecią już) płytą pracuje jedna z moich ukochanych ostatnio wokalistek z pogranicza country, a raczej bluegrass i pop czyli Colbie Caillat. Do masowej świadomości w Polsce i na świecie wdarła się (dosłownie i w przenośni) przebojem. Mowa tu o utworze Bubbly, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Teraz może o czymś z przyszłości. Doszły bowiem do mnie pogłoski, że nad kolejną (trzecią już) płytą pracuje jedna z moich ukochanych ostatnio wokalistek z pogranicza country, a raczej bluegrass i pop czyli Colbie Caillat. Do masowej świadomości w Polsce i na świecie wdarła się (dosłownie i w przenośni) przebojem. Mowa tu o utworze Bubbly, który był pierwszym singlem z jej pierwszego albumu Coco. Jej delikatny i ciepły głos oraz takie<span id="more-13"></span> same brzmienie jej gitary podbiły serca fanów muzyki na całym świecie. Wszyscy ją pokochali poza tym nie tylko za to co i jak śpiewa, ale również za to jak wygląda, bo choć piękna, to zdaje się, że mogłaby być naszą sąsiadką czy koleżanką. Druga płyta podtrzymała ciepłe nastroje fanów wokół pani Caillat przysparzając jej również kolejnych fanów. Cóż, czekamy na trzeci krążek z uśmiechem i niecierpliwością, a póki co cieszyć musimy się rozszerzonymi edycjami obu już dostępnych albumów. Warto tu dodać, że wersje rozszerzone nie są wcale bezsensowne, jak to często bywa, ale naprawdę zawierają niezłe „smaczki”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.silazpokoju.pl/2011/04/28/mila-pani-z-gitara/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowa(?) Markowska</title>
		<link>http://www.silazpokoju.pl/2011/04/28/nowa-markowska/</link>
		<comments>http://www.silazpokoju.pl/2011/04/28/nowa-markowska/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Apr 2011 08:10:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Albumy]]></category>
		<category><![CDATA[album]]></category>
		<category><![CDATA[Markowska]]></category>
		<category><![CDATA[premiera]]></category>
		<category><![CDATA[płyta]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.silazpokoju.pl/?p=11</guid>
		<description><![CDATA[Dla przeciwwagi, teraz opiszę płytę, która moim zdaniem niczym specjalnym się nie wyróżnia, prócz tego, że jeszcze przed jej premierą można było w ciemno powiedzieć jaka ona będzie. I co najciekawsze &#8211; rzeczywiście taka jest. Nowa płyta Patrycji Markowskiej. Z każdą jej płytą historia jest taka sama. Krytycy siekają piórem równo każdy krążek, radia z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dla przeciwwagi, teraz opiszę płytę, która moim zdaniem niczym specjalnym się nie wyróżnia, prócz tego, że jeszcze przed jej premierą można było w ciemno powiedzieć jaka ona będzie. I co najciekawsze &#8211; rzeczywiście taka jest. Nowa płyta Patrycji Markowskiej. Z każdą jej płytą historia jest taka sama. Krytycy siekają piórem równo każdy krążek, radia z chęcią puszczają, bo to fajny, lekko głupi pop ze znanym nazwiskiem, a<span id="more-11"></span> słuchaczom piosenki wpadają w ucho i miło się je nuci, ale każdemu wystarczy dawka radiowa. W związku z powyższym, Patrycja Markowska, choć znana i lubiana, to nie jest jakoś specjalnie ceniona, a płyty nie rozchodzą się w zawrotnych ilościach. Tak też jest i z tym krążkiem. Od początku do końca wiemy co się w nim zdarzy. Liryczna, trochę ciszej zaśpiewana i zagrana, ale melodyjna zwrotka, potem trochę mocniejszy, ale też melodyjny refren. Tematy są te same- obiegowe. Miłość, smutek, rozczarowanie, rozstanie, albo radość, przyjaźń i szczęśliwa miłość, a to wszystko w ujęciu niby poetycki. Warto posłuchać. Gdzieś w radiu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.silazpokoju.pl/2011/04/28/nowa-markowska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O tajemniczej Annie</title>
		<link>http://www.silazpokoju.pl/2011/04/28/o-tajemniczej-annie/</link>
		<comments>http://www.silazpokoju.pl/2011/04/28/o-tajemniczej-annie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Apr 2011 07:57:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wykonawcy]]></category>
		<category><![CDATA[Annie Eastwood]]></category>
		<category><![CDATA[artystka]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Stickshift Annie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.silazpokoju.pl/?p=8</guid>
		<description><![CDATA[Tę artystkę i o tej artystce usłyszałem naprawdę kilka dobrych lat temu w Trójkowej audycji Wojciecha Manna i choć nigdy później w Polsce nie spotkałem się z jakimikolwiek wzmiankami o jej muzyce czy o jej osobie, to zrobiła ona na mnie takie wrażenie, że do dziś pamiętam jej sceniczne pseudo &#8211; Stickshift Annie. W Polsce [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tę artystkę i o tej artystce usłyszałem naprawdę kilka dobrych lat temu w Trójkowej audycji Wojciecha Manna i choć nigdy później w Polsce nie spotkałem się z jakimikolwiek wzmiankami o jej muzyce czy o jej osobie, to zrobiła ona na mnie takie wrażenie, że do dziś pamiętam jej sceniczne pseudo &#8211; Stickshift Annie. W Polsce jest mało znana najprawdopodobniej dlatego, że jej debiutancki i jak na razie jedyny krążek, nigdy nie został wydany w naszym kraju. Inną rzeczą jest natomiast<span id="more-8"></span> to, iż artystka bardzo chroni swoją prywatność, co w rezultacie ogranicza wiadomości o niej do tego najbardziej niezbędnego minimum. Wiadomo na pewno, iż Annie Eastwood, bo tak brzmi imię i nazwisko artystki, urodziła się w Kent w stanie Ohio. Nie wiadomo natomiast, jak przebiegało jej dzieciństwo, kim byli jej rodzice, albo czy była to rodzina zamożna? Pewne jest również, że to właśnie w swoim rodzinnym mieście zaczęła się jej przygoda ze śpiewaniem. Młoda Annie występowała w jednej z tamtejszych kawiarni z repertuarem składającym się z bluesa i spokojnych ballad. Dalej o życiu prywatny Pani „Stickshift” nie wiemy nic, prócz tego, że około 20 lat temu przeniosła się do Seattle.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.silazpokoju.pl/2011/04/28/o-tajemniczej-annie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jedna z najlepszych składanek</title>
		<link>http://www.silazpokoju.pl/2011/04/22/jedna-z-najlepszych-skladanek/</link>
		<comments>http://www.silazpokoju.pl/2011/04/22/jedna-z-najlepszych-skladanek/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Apr 2011 12:22:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Albumy]]></category>
		<category><![CDATA[album]]></category>
		<category><![CDATA[chillout]]></category>
		<category><![CDATA[fabryka trzciny]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[płyta]]></category>
		<category><![CDATA[składanka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.silazpokoju.pl/?p=6</guid>
		<description><![CDATA[Jedną z ciekawszych i bardziej ambitnych składanek, wydawanych już cyklicznie stała się płyta Sygnowano Fabryka Trzciny. Płyta oczywiście dodatkowo jest objęta nazwą pewnego wina, którego nazwy tu nie mogę wymienić, ale podejrzewam, że każdy wie, o jaki album chodzi. Recz jest przecudnej urody, bowiem odwołuje się do muzyki światowej oraz polskiej spod znaku chillout-u. Oczywiście [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jedną z ciekawszych i bardziej ambitnych składanek, wydawanych już cyklicznie stała się płyta Sygnowano Fabryka Trzciny. Płyta oczywiście dodatkowo jest objęta nazwą pewnego wina, którego nazwy tu nie mogę wymienić, ale podejrzewam, że każdy wie, o jaki album chodzi. Recz jest przecudnej urody, bowiem odwołuje się do muzyki światowej oraz polskiej spod znaku chillout-u. Oczywiście jest raz spokojniej, raz bardziej żywo, a nawet troszkę tanecznie, ale każdy<span id="more-6"></span> utwór tej składanki naprawdę odpręża. Składanki Fabryki Trzciny są skompilowane w taki sposób, że nie spotkałem jeszcze osoby, która jakikolwiek utwór by z nich wyrzuciła, a to w przypadku składanek naprawdę niezwykle rzadko się zdarza. Na te krążki z pewnością warto wydać każde pieniądze. Nawet jeśli ktoś nie jest fanem chillout-u, to i tak powinien docenić tak dobrze zrobioną składankę. Nie wiem tak naprawdę co jeszcze mogę napisać, ażeby do wysłuchania tego albumu zachęcić? Może pomoże fakt, że po prostu płyt z taką muzyką jest naprawdę na naszych półkach sklepowych niewiele, a składanki Fabryki- wystarczą za dziesiątki osobnych pozycji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.silazpokoju.pl/2011/04/22/jedna-z-najlepszych-skladanek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

