dirty rock

Ostatnio w swoich zbiorach płytek, które dostawałem jeszcze w czasach, gdy pisaniem o muzyce zajmowałem się hobbystycznie, znalazłem krążek kapeli, której już nie ma. Krążek debiutancki, który nigdy nie trafił do szerszej publiczności. Pomyślałem, ze może napiszę coś o tej muzyce tutaj w ramach retrospekcji. Przedstawiam więc Bullshit Baby. Na początek może zajmijmy się estetyką samego wydawnictwa, bo jak na rzecz wydaną własnym sumptem, jest to coś naprawdę wartego zauważenia. Piękne tekturowe opakowano rozkładane „na trzy”, przypomina produkcje z najwyższych półek. Dość wspomnieć tu płytę „The Time” Leszka Możdżera, „Debiut” Czesława śpiewającego, czy reedycje albumu „Miłość W Czasach Popkultury” zespołu Myslovitz. Grafiki tu mało, ale pasuje to do konwencji w jakiej utrzymana jest owa opisywana tekturka (logo zespołu z przodu i twarze chłopaków w środku). Wydawniczo „na piątkę”- muzycznie – zaraz się przekonamy. Grają „dirty rock”, „Mówi Continue reading